W NIEDZIELĘ I UROCZYSTOŚCI:
Godz.: 8.30, 10.00 (w Starkowie), 11.30, 

W DNI POWSZEDNIE:

Godz.: 17.00 (od września do marca)

Godz.: 18.00 (od kwietnia do sierpnia)

SPOWIEDŹ:
15 minut przed Mszą Św.

WTOREK I CZWARTEK: 18.30 - 19.15
SOBOTA: 12.00 - 13.00

Adres:
Stara Łomnica 65
57-521 Gorzanów
tel. +48 74 812 10 35

e-mail:

10 września 2026

o. Damianie dziękujemy za Twoje życie!!!

Dziś dnia 10.09.2026 oddaliśmy cześć naszemu św. o. Damian w St. Łomnicy.

Poniżej kazanie wygłoszone podczas Mszy św. przez o. Zdzisława SSCC.

Bracia: „Wiedza” unosi pychą, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. (1 Kor 8, 1b-4) – te piękne słowa z pewnością miał w swoim sercu o. Damian, który często spoglądał na krzyż Chrystusa i z niego uczył się miłości do Boga, podobnie jak to czynił św. Paweł: „Co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”. (Ga 6, 14)

Od 10 lat tę prawdę przypomina nam stojąca przy tutejszym kościele figura o. Damiana, który w jednej ręce trzyma krzyż, drugą obejmuje trędowate dziecko, a jego wzrok częściowo zwrócony jest na krzyż stojący pod kościołem, a częściowo na swoich trędowatych braci potrzebujących jego miłości.

Jakże to pięknie, że dziś 10 września gromadzimy się aby oddać cześć naszemu świętemu współbratu – gromadzimy się pośród święta narodzenia Najświętszej Maryj Panny, która wiernie aż do końca trwała przy Zbawicielu świata – na Golgocie pod krzyżem i świętem Podwyższenia Krzyża upamiętniającym wyprawę św. Heleny w 326 roku matki cesarz do Jerozolimy, gdzie odnalazła miejsca związane z męką Chrystusa i ukryte relikwie krzyża świętego. Dziś wraz z o. Damianem spojrzymy ponownie na krzyż aby przypomnieć sobie czym on jest w historii zbawienia i w naszym codziennym życiu.

W książce „Padre Jarek od św. Szarbela”, możemy przeczytać, że Księdzu Jarosławowi Cieleckiemu: kapłanowi i dziennikarzowi, który w wielu pielgrzymkach towarzyszył św. Janowi Pawłowi II - postawiono pytanie (nie odnoszę się do osobistego życia ks. Jacka, ale świadka zdarzenia): – A którą z pielgrzymek z Janem Pawłem II zapamiętałeś najlepiej?

– Najmocniej? To będzie chyba Ziemia Święta. Nigdy nie zapomnę, jak święty Jan Paweł II sprawował  Mszę św. w Wieczerniku, jako pierwszy papież po Jezusie. Po dwóch tysiącach lat, on znowu, jak Jezus przełamał tam chleb. I to wspólne pielgrzymowanie po miejscach, w których był wcześniej Jezus, po których chodzili apostołowie. Długa modlitwa w Betlejem w miejscu narodzenia, jeszcze dłuższa w Bazylice Grobu Pańskiego. I niesamowite wspomnienie, że choć papież nie miał już sił, był zmęczony, to jednak wszedł na Golgotę. Tego nie było początkowo w planach, podejście do tego miejsca jest bardzo trudne, szczególnie dla schorowanego człowieka. A jednak, w tajemnicy przed światem, Jan Paweł II wrócił tam i poszedł w miejsce, gdzie umarł Jezus. Niesamowity obraz pokory, uniżenia, świadomości tego, gdzie dzieją się rzeczy najważniejsze.

Mam wciąż przed oczyma obraz modlącego się tam, na kolanach, papieża. Niezwykły czas, szczególnie, gdy człowiek sobie uświadamiał, że św. Jan Paweł II jest sam „Piotrem naszych czasów”. To pozostaje w człowieku i wraca, gdy myślę o własnej modlitwie czy szerzej o naszych modlitwach. Zawsze, gdy zachęcam ludzi do tego, by trwali na kolanach, przywołuje ten obraz i przypominam, że papież nie miał wówczas sił, że był schorowany, że przeżył zamach, a jednak klęczał i to bardzo długo, adorował miejsce, w którym skonał Jezus, a my często, choć zdrowi, to nie mamy chęci czy potrzeby klęknąć. A przecież św. Jan Paweł II nieustannie, za pomocą własnego przykładu, mówił nam o tym, że mamy być na klęczkach przed Panem Bogiem, że nie możemy zapomnieć o tym, że mamy kolana. Świat dzisiaj zmierza w inną stronę, nie chce klęczeć, nie chce adorować – podsumowuje ks. Jarosław.

Jakże te słowa są bliskie innemu mężowi bożemu naszych czasów Kard. Robertowi Sarah, byłemu Prefektowi Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który mówi: „Nie bójmy się tego powiedzieć: Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, która dokona się przez nasze nawrócenie”. „Kościół – zauważa - miał być miejscem światła, a stał się kolebką ciemności”. Ujawniane dziś skandale widzi przez pryzmat ewangelicznych wydarzeń: zdrady Judasza i zaparcia się Piotra. Twierdzi, że od dawna żyjemy tajemnicą Judasza. Zdrada dokonująca się dzisiaj, została przygotowana i spowodowana przez wiele innych zdrad, mniej widocznych, bardziej subtelnych, ale równie głębokich. Zarzuciliśmy modlitwę i pogrążyliśmy się w nurcie aktywizmu. Wstydziliśmy się Jezusa, Jego objawienia i nauczania moralnego. Aby błyszczeć przed światem, zakwestionowaliśmy prawdę objawioną i pozbawiliśmy moralność jej znaczenia. I podkreśla, że kryzys ten ma przede wszystkim charakter duchowy, jest kryzysem wiary. Diabeł natomiast chce byśmy starali się go rozwiązać jak kryzys instytucji tylko ludzkiej. Mówi: „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana”.

Spoglądając z wysokości krzyża, widzimy święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, przez którą Bóg Ojciec mógł nam dać w ludzkiej naturze Jezusa Chrystusa – Zbawiciela świata. Nasz Założyciel Piotr Coudrin w swoim liście okólnym z 14 kwietnia 1817 r. informującym o zatwierdzeniu Zgromadzenia przez Papieża, pisał do wspólnoty: „Miejcie też na względzie waszych protektorów św. Joachima i św. Annę; niech kapłani naszego Zgromadzenia głoszą pobożność ku tym dwojgu świętym, wzywanie których jest tak rzadkie, a przez wstawiennictwo których można uzyskać wiele łask. Mamy nadzieję pewnego dnia uczynić im szczególne święto w naszych domach. Kim oni byli, dobrze wiemy, że to rodzice Najświętszej Maryj Panny, ale nic o nich nie wiemy z Biblii. Jej narodzenie z bezpłodnych rodziców Joachima i Anny zapowiadają aniołowie, co mamy opisane w Protoewangelii Jakubowej z połowy II wieku. Czytamy tam, że Joachim i Anna ludzie majętni, ale i bogobojni, nie mogli mieć dzieci. I gdy Jakub składał ofiary w świątyni został upokorzony poprzez wypomnienie mu przez znajomych, że nie jest godny składać Bogu ofiary, gdyż nie spłodził potomstwa dla Izraela. Joachim ze smutnym sercem opuszcza Jerozolimę i udaje się na Pustynię Judzką. Tam modli się i pości przez 40 dni prosząc aby Pan Bóg się nad nim zlitował, tak jak nad starym Abrahamem i zdjął z niego hańbę nie posiadania dzieci i obdarzył go potomstwem. To samo czyni Anna w swym domu w Jerozolimie. I po czterdziestu dniach słyszy słowa z ust anioła zapowiadające narodzenie Maryi. „I oto Anioł Pański stanął i rzekł: »Anno, Anno. Wysłuchał Pan Bóg modlitwę twoją. Poczniesz i porodzisz, a potomstwo twoje będzie przepowiadane po całej ziemi«”. Rzekła Anna: „Na Boga żywego, czy zrodzę chłopca, czy dziewczynkę, zawiodę ją w darze Panu, Bogu mojemu, i (dziecko to) będzie Mu służyło po wszystkie dni swego żywota”. I oto przyszli dwaj zwiastuni i rzekli: „Oto Joachim, mąż twój, przybywa ze swymi stadami”. Anioł bowiem Pański zstąpił do Joachima i powiedział: „Joachimie, Joachimie, wysłuchał Pan Bóg twoją modlitwę. Zstąp stąd! Oto bowiem żona twoja Anna poczęła w swoim łonie”. I natychmiast opuścił (pustynię) Joachim, i zawołał pasterzy, i rzekł do nich: „Przywiedźcie mi tu dziesięć jagniąt bez skazy i czystych: te dziesięć baranków będzie dla Pana Boga”. (PJ 4, 33-44)

Siostry i Bracia: narodzenie NMP po latach modlitw i oczekiwań, podobnie jak znanego nam św. Jana Chrzciciela. Życie Pana Jezusa, przykład św. o. Damiana i św. Jana Pawła II i wielu świętych wyraźnie nam pokazują, że Pan Bóg dając nam życie przez naszych rodziców, każdemu z nas daje do spełnienia tu na ziemi misję. Nie daje nam życia po to abyśmy się dobrze zabawili przez 40 lub 50 lat, ale abyśmy wypełnili nasze powołanie, które ma nas doprowadzić do zbawienia. Dlatego spójrzmy na nasze życie z tej perspektywy.

O naszym Założycielu można przeczytać na naszej stronie internetowej, że między kwietniem i październikiem 1792 roku ukrywa się na strychu gospodarstwa la Motte d’Usseau, gdzie miał wizję, która poprowadzi go do założenia zgromadzenia.
„Po mszy św. wszedłem na mój strych i uklęknąłem przed korporałem, gdzie wierzyłem, że jest ciągle Najświętszy Sakrament. Zobaczyłem wtedy to czym jesteśmy teraz. Wydawało mi się, że było nas wielu razem; że jesteśmy oddziałem misjonarzy i że mamy wszędzie zanosić Ewangelię. Gdy myślałem więc o tym Stowarzyszeniu Misjonarzy, przyszła mi też do głowy myśl o stowarzyszeniu kobiet. Mówiłem sobie: nie będziemy mieć ani pieniędzy ani dochodów; będziemy zjadani przez wszy, i na ile jeszcze pamiętam, ale przysiąc nie mogę by nie skłamać, myślałem jeszcze, że będzie grupa pobożnych kobiet opiekujących się naszymi rzeczami, kiedy my pójdziemy głosić Ewangelię. To pragnienie założenia stowarzyszenia, które niesie wiarę wszędzie, nigdy mnie nie opuściło”.

A już dnia 20 października 1792, opuszcza strych i staje się ukrytym apostołem w czasie władzy Terroru w Poitiers i okolicach. ”Kiedy w końcu opuściłem dom kuzyna Maumain, opowiada, położyłem się krzyżem na ziemi obok dębu, który rósł niedaleko domu i ofiarowałem się na śmierć. Zostałem kapłanem, aby wszystko wycierpieć, złożyć siebie Bogu w ofierze i umrzeć, jeśli trzeba w Jego służbie. Przyznaję, że miałem przeczucie, że jakoś się wywinę”.

To jest powołanie Zgromadzenia, to jest powołanie kapłana, to jest powołanie Kościoła. O tym przypomniał kard. Gerhard Müller o czym możemy przeczytać na stronach vaticannews (19.02.2019). Przez pięć lat był on prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Liczy, że spotkanie w Watykanie uzna, iż „sekularyzacja kościelnego działania i myślenia zostaną uznane za przyczynę bezprecedensowego upadku chrześcijaństwa na Zachodzie. To nie adaptacja do głównego nurtu świata bez Boga, lecz zbawienie świata poprzez powrót do Boga w wierze i posłuszeństwie jest drogą nowej ewangelizacji i odnowy kapłanów, a w szczególności biskupów. Nie potrzebujemy sprawnych menadżerów, lecz pasterzy, którzy oddają swe życie i którzy odznaczają się dobrym wykształceniem teologicznym i głęboką pobożnością” – pisze niemiecki kardynał. Ponad to kardynał wielokrotnie podkreślał, że główną misją i powołaniem Kościoła katolickiego jest głoszenie Ewangelii i zbawienie ludzi, a nie aktywizm ekologiczny, polityczny czy społeczny.

Ale dziś również spójrzmy na rodzinę i postawmy pytanie jakie jej jest powołanie. Gdyby rodzice o. Damiana myśleli jak współcześni młodzi małżonkowie: tylko jedne dziecko; to byśmy dziś nie mieli św. o. Damiana, gdyż urodził się jako siódme dziecko w średniozamożnej wiejskiej rodzinie. Gdyby rodzice św. Jana Pawła II słuchali się „mądrych lekarzy”, to nie byłoby Papieża Polaka, gdyż zachęcano ich do dokonania aborcji ze względu na stan zdrowia matki. Gdyby Joachim i Anna swoje życie traktowali jak dobrą zabawę, toby nie pościli i modlili się o dar życia dla Najświętszej Maryi Panny; w końcu gdy nasi rodzice podobnie myśleli jak dzisiejsi, to kilku z nas dziś nie widzielibyście tu wokół ołtarza, bo większość z nas jest z rodzin wielodzietnych – a czasy naszej młodości wcale nie były łatwiejsze niż dzisiaj.

Na zakończenie jeden przykład. Opowiadała mi zakonnica iż pewnego dnia przyszła jej współsiostra, która była zakrystianką w parafii dość zdenerwowana. Gdy się ją spytała o przyczynę – opowiedziała jej, że zdenerwował ją w kościele pewien człowiek. Był to nawrócony mężczyzna, który wcześniej był dość daleko od Pana Boga, ale po nawróceniu prawie codziennie był na adoracji. I w pewnym momencie podszedł do siostry i postawił jej pytanie: czy Siostra wierzy, że w tabernakulum jest żywy Chrystus. Siostra odrzekła: cóż to za pytanie, oczywiście, że wierzę przecież dla niego wstąpiłam do Zgromadzenia. A mężczyzna odpowiedział: Siostra 16 razy przeszła przed tabernakulum i ani razu nie klęknęła.

Jeśli Kościół przestanie klękać przed Panem Jezusem, to wierni zacznie klękać przed swoimi wymyślonymi bożkami, a jeśli dzisiejszy człowiek: mężczyzna i kobieta zapomni o tym do czego został stworzony: „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad ptactwem podniebnym, nad rybami morskimi i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». (Rdz 1, 28), to zacznie siebie upiększać tatuażami, które nic nie mają z piękna, a na rękach młodych kobiet zamiast dzieci będą pieski – tylko postaw sobie szczere pytanie dokąd to prowadzi.

Dlatego dzisiaj z pokorą prosimy: św. o. Damianie prosimy Cię wypraszaj nam u Pana Boga uzdrowienie naszych serc i umysłów, abyśmy z bogactwa nie zagubili tego kim jesteśmy.

I na koniec słowa mądrego Kard. Sarah z jego książkowego wywiadu „Ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wyznaje, że książka ta jest „krzykiem jego duszy”. „Jestem wam winien, chrześcijanie, jedyną prawdę, która zbawia – pisze afrykański purpurat. – Już niebawem stanę przed wiekuistym Sędzią. Cóż Mu powiem, jeśli nie przekażę wam prawdy, którą sam otrzymałem. My biskupi powinniśmy drżeć na myśl o naszym milczeniu, które obarcza nas winą, o milczeniu, które czyni nas wspólnikami, o naszym milczeniu, by przypodobać się światu” – dodaje kard. Robert Sarah.

 


Zdjęcia

Wizyta kanoniczna 2026 r.

Triduum Paschalne 2025

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję. ✕
110 0.052006959915161